O MNIE

Obecnie zajmuję się terapią innych osób, a właściwie uczeniem ich samoterapii. To metoda autorska, rozwinięta na podstawie mojego widzenia człowieka, energii i indywidualnych doswiadczeń pracy z ludźmi.

Wszystko zaczęło się wiele lat temu od moich własnych poszukiwań sposobów radzenia sobie z własnymi problemami. Trafiłam na medytację, która nie jest bynajmniej lekiem na problemy czy neurozy, ale w moim wypadku ewidentnie otworzyła mnie na zupełnie inny wymiar życia. To był też moment aktywizacji pewnych prawdopodobnie uśpionych predyspozycji. Właśnie wtedy trochę przypadkiem odkryłam, że "widzę" energię wewnątrz ciała. Byłam w stanie powiedzieć gdzie jest jej mniej, gdzie więcej, gdzie jej prawie nie ma. Wiedziałam też co to znaczy i jak to się ma do mego samopoczucia. Zobaczyłam, że możemy łatwo zmienić układ energii, a przez to zmenić nastrój, zmniejszyć ból, bądź się go pozbyć, a nawet poprzez konsekwentne działanie pozbyć się oporczywych problemów emocjonalnych i zdrowotnych. Obserwowałam też pod tym kątem innych ludzi.
Pracowałam jeszcze wówczas jako anglistka na uczelni. Równolegle zrobiłam dyplom czeladnika bioenergoterapii i otworzyłam gabinet. Zaczęłam jednak pracować zupełnie własnymi metodami. Bioenergoterapia to działanie jednej osoby na drugą . Ja cały czas czułam, że faktyczna, trwała zmiana może nastąpić wyłącznie przy bezpośredniej pracy osoby zainteresoowanej. Zaczęłam pracować z ludźmi mającymi różne problemy zarówno emocjonalne i zdrowotne.

"Widzenie" energii wewnątrz ciała pozwoliło mi zrozumieć jak naprawdę działamy. Zobaczyłam proste mechanizmy, według których funkcjonujemy.

Dobre samopoczucie psychiczne i fizyczne to równomierne rozłożenie energii po całym ciele, złe samopoczucie z kolei to po prostu za dużo energii w jednej części ciała, a za mało lub jej brak w innej- to takie proste. Pracując z ludźmi miałam okazję zobaczyć w jaki sposób tworzymy te nieciekawe układy energii. Zobaczyłam jak nasze poglądy na świat, ludzi, siebie tworzą te nieszczęsne kumulacje i dziury energetyczne. Żeby więc diametralnie zmienić nasze samopoczucie potrzebujemy diametralnie zmienić nasze poglądy. Miałam okazję obserwować jak wprowadzenie zdrowego poglądu do świadomości człowieka automatycznie wprowadzało zdrowy, równomierny rozkład energii, czyli- zadowolenie i dobre samopoczucie.

Opracowałam równocześnie system doraźnego "łatania dziur energetycznych", które nazywam "podświetlaniem" (uczę tego osoby, z którymi pracuję). Ten bardzo prosty sposób pozwala na "oszukaniu" ciała i umysłu, że jesteśmy harmonijni energetycznie. Zarówno ciało jak i umysł chętnie to podchwytują - a więc czujemy się dobrze. Zauważyłam, że obie te techniki: korekta poglądu (bądź poglądów) i doraźna, ale konsekwentna korekta energetyczna jednocześnie dają świetne rezultaty.

Stworzyłam też własną metodę niwelowania negatywnych konsekwencji tzw. trudnego dzieciństwa w dorosłym już życiu. Zawsze intuicyjnie czułam, że chociaż nasze dzieciństwo ma na nasze obecne życie ogromny wpływ, to same rozgrzebywanie przeszłości w celu zrozumienia korzeni naszych obecnych problemów nie daje dobrych rezultatów.

Praca z ludźmi pokazała mi, że u podstaw wszelkich poważniejszych problemów, które mamy sami ze sobą leżą pewne jak to nazywam "strategie przetrwania", które przyjeliśmy jako dzieci i które kontynuujemy jako dorośli ludzie. Na przykład ktoś, kto jako dziecko nauczył się chować przed kontrolującą matką, czy ojcem alkoholikiem już jako dorosły człowiek nadal kontynuuje ten nawyk usuwania się innym z drogi, czy inaczej mówiąc bycia "niewidzialnym". To co dawało mu ochronę jako dziecku teraz działa przeciwko niemu jako dorosłemu separując go od innych i nie pozwalając na bycie zauważonym. Często więc problem, z którym ktoś się do mnie zgłasza jest zupełnie oczywistą konsekwencją tego ciągle istniejącego nawyku.

Opracowałam więc system wymiany tych starych, "dziecięcych" nawyków przez wprowadzanie nowych, korzystnych. Jeśli wprowadzamy nowy nawyk wówczas stary znika. O dziwo, zbudowanie nowego, korzystnego nawyku nie zajmuje zbyt wiele czasu.

Kluczowe jednak było dla mnie odkrycie jak ważna jest dla nas tożsamość z otaczajacym nas światem zewnętrznym. Poczucie oddzielenia od innych ludzi jest głównym powodem cierpienia. To również silny nawyk z dzieciństwa, gdzie naszym pierwszym kontaktem ze światem zewnętrznym byli nasi rodzice. Jeśli nie byli dla nas dobrzy nauczyliśmy sie od nich separować. być szczęśliwi wyłącznie

Zaczynałam pracę z głębokim przeświadczeniem o wyjątkowości swoich talentów i rozumienia intuicyjnego :) Byłam zaskoczona , kiedy odkryłam, że większość z tych predyspozycji ma praktycznie każda z osób, z którą pracowałam. Główna różnica polegała jedynie na tym, że oni nie nauczyli się z tego korzystać a ja tak. To był prawdziwy przełom w mojej pracy. Wiedziałam już, że oznacza to szybkie rezultaty.

Moja praca polega na pokazaniu osobie, z którą pracuję w jaki sposób sama tworzy konkretny problem, czy chorobę i nauczeniu jej jak z tym pracować. Moje główne zadanie jednak to nauczenie jej jak może sobie pomóc sama w przyszłości, kiedy pojawią się jakiekolwiek inne problemy. Niezależność jest dla mnie największą wartością. Tego uczę.